Podaruj 1% podatku

1procentJAK PRZEKAZAĆ 1% W rubryce WNIOSEK O PRZEKAZANIE 1% PODATKU NALEŻNEGO NA RZECZ ORGANIZACJI POŻYTKU PUBLICZNEGO (OPP)·Wpisać numer KRS: 0000270809 ·Obliczyć kwotę 1% W rubryce INFORMACJE UZUPEŁNIAJĄCE  (bardzo ważne!)· prosimy wpisać Dean Peters, PETERS 1177


 pobierz ulotkę

POMÓŻ NAM

Nr rachunku odbiorcy: 62 1600 1286 0003 0031 8642 6001
Nazwa odbiorcy:
Fundacja Avalon - Bezpośrednia Pomoc Niepełnosprawnym, Michała Kajki 80/82 lok. 1, 04-620 Warszawa

Prowadzone przez: BNP Paribas Bank Polska SA
W tytule wpłaty proszę podać numer członkowski nadany przez Fundację (ten dopisek jest bardzo ważny). czyli PETERS, 1177

Znajdz nas na facebooku

Pomagają nam

safistudio

logo egodziecka

soudal

Święta takie

08-03-12

Od jakiegoś czasu nie lubię Świąt i Dni Okolicznosciowych jakichkolwiek - bo choć miłe i sympatyczne jednak wracając do pustego domu - traci się nadzieję...z każdym takim dniem jest coraz bardziej nadwątlona i tak trudniej jest ją odbudować na przekór sobie samej.

Tęsknie dziś tak bardzo.

Niedziela

04-03-12

Niedziela - to mój dzień i Deana i nasz wspólny z dziećmi - zawsze ją spędzamy razem.

Mamy czas aby nacieszyć się sobą, porozmawiać, zadzwonić do dzieci - Dean posłucha co u Nich, Alex pochwali się kolejną piątką, Adaś będzie się śmiał. Porozmawiamy o szkole, o nowych problemach i o tym co planujemy.Dziś mieliśmy powód do radości - dłonie Deana, nadgarstki stały się bardziej ruchome, czułam to gdy bawił się moimi włosami z taką czułością i radością, że w końcu może to zrobić,że jego ręce nie są już sztywne, może za tydzień spróbujemy poćwiczyć z utrzymaniem szklanki a może nawet sam się z niej napije?

I Koszalinie też dziś było takie piekne słońce jak tu...dziś było nam razem - jakby bliżej do siebie.

W tym wszystkim co nam się stało - jest jeden stały element - wpólna niedziela.
Każdego tygodnia, miesiąca, roku.

I choć nie chodzimy razem do Kościoła, nie jemy wspólnego obiadu, nie oglądamy wspólnie telewizji, to łączymy jednak wszystko jak tylko możemy najbardziej aby poczuć, że jesteśmy razem, że trwamy.
Gdy rodzina się rozpada na kawałki - erzac miłości, cierpliwości, nadziei - nie będzie spoiwem. Nigdy. To za mało. To musi istnieć głęboko w nas.
Takie niedziele pomagają nam układać kawałki na nowo, powoli, pomalutku, kawałek do kawałka.

A więc upiekłam wczoraj ciasto czekoladowe,spakowałam i pojechałam do Deana - to był dobry dzień.

Do jutra

01-03-12

Wierzycie w Anioły, dobre dusze, ciepłe słowa, małe szturchnięcia od losu, które powodują że nam się dalej chce przeć przed siebie?

Słowa, gesty, wsparcie, cierpliwość w wysłuchaniu jak to kiedyś ktoś pięknie opisał - zażaleń do Pana Boga - to wszystko mają w sobie Anioły.Bez nich jest gorzej, ciężko, smutno i bardzo ponuro. Maja taką specyficzną moc sprawczą w sobie, że chce się powiedzieć - no dobra, dam sobie radę. I czasem kompletnie nie spodziewasz się gdzie możesz ich spotkać a potem już boisz się jakby to było, gdyby się ich nie spotkało. A może to wszystko jest po coś? Po to aby w tym momencie na chwilę, na dłużej zatrzymać się i dostrzeć w drugim człowieku siłę - która Tobie w tym właśnie momencie pozwoli przenieść góry i może Ten na górze mimo wszystko nas lubi skoro pozwala nam się spotkać?

Gdy w rodzinie pojawia się choroba, musimy mimo wszystko żyć normalnie, dzieci chodzą do szkoły, my do pracy, robimy zakupy,żyjemy niby zwyczajnie jak dotychczas tylko tak jakby pośrodku niczego. Noce są smutne, samotne i bardzo bolesne, pełne strachu o to co będzie dalej.
Dlatego jest łatwiej gdy Oni są obok.
Nie muszą być stale, ważne że są obok i kolejnej cieżkiej nocy przypominasz sobie ich słowa
- do jutra!
Bo jutro zawsze będzie.

Pamiętajcie tylko prosze, że Anioły też muszą mieć czas odpoczynku, nabrania siły, zatroszczenia się o siebie, chwilę przestrzeni tylko dla siebie samych. Dbajmy o nich i pozwólmy im na to.
I trwajmy jak Oni - obok - bo też - miejmy nadzieję - kiedyś będą nas potrzebować, albo trwajmy tylko po to by powiedzieć - dziękuję.

Przebiśnieg

01-03-12

A więc od nowa z wiarą na coś, że się wydarzy, spełni...że w końcu przesilenie przyniesie prawdziwy przełom, tak na to czekam i obserwuję - jawi mi się to jak ten przebiśnieg, który próbuje się przebić przez stary zelżały już śnieg.
Patrzę na wysiłki Deana i z tym to mi się właśnie kojarzy - który mozolnie, ciężko, powoli z trudem ale jednak przebija się się dalej.
I może nie ma w sobie siły nowonarodzonego, silnego organizmu - ale ma determinację, czasem wręcz takie jakby zacietrzewienie się w sobie, że musi wykonać kolejną serię ćwiczeń, pójść do przodu i idzie - bo każda kolejna wiosna przynosi nam coś nowego.
Najpierw cieszyliśmy się z tego, że udało mu się usiąść, potem że sam wstał z wózka, zeszłej wiosny zaczął stawiać pierwsze kroki, jeden, potem kolejne aż wreszcie przeszedł długość całego pokoju. Mało? Może? Dla nas to było jak zdobycie kolejnego mistrzostwa. Za dwadzieścia dni przyjdzie czwarta wiosna od czasu wypadku...nie liczę na wiele, niech przyniesie uśmiech i kolejną nadzieję, może w tym roku będzie łatwiej - bo przecież tak mało śniegu było tej zimy.